Co to znaczy, że przeszkadzające emocje są surowcem oświecenia?

Odpowiedź Lamy Ole:

Chrześcijaństwo uważa przeszkadzające emocje za grzech; w większości innych religii są one również postrzegane jako negatywne. Jednak w buddyzmie Diamentowej Drogi te emocje są surowcem na drodze do wyzwolenia i oświecenia. Czerpiąc z nich energię i moc sprawiamy, że stają się użyteczne.

Symbolem tego jest paw. Tybetańczycy mówią, że paw zjada truciznę, żeby pióra zabłysły mu pięknymi kolorami. Podobnie człowiek może przekształcić wszystkie niepokoje, cierpienia i trudności w energię i siłę. Potraktuj przeszkadzające emocje jak odpady organiczne: jeżeli dobrze je wykorzystasz, otrzymasz kompost, a nowe nasiona wykiełkują.

Ważne jest, żeby najpierw zbudować odpowiedni dystans do rozmaitych trudności i nie tracić kontroli. Dopiero wtedy zobaczysz, że przeszkadzające emocje nie są rzeczywiste – że pojawiają się, zmieniają i ponownie rozpuszczają. Następnie idziesz o krok dalej i obserwujesz, jak emocja pojawia się i znika. Jesteś jak pusty dom, do którego wchodzi złodziej, ale nie może z niego nic ukraść.

Na poziomie praktycznym chwytasz energię szkodliwego zwykle uczucia i używasz jej do zrobienia czegoś pożytecznego – na przykład do zmywania naczyń. Gdy tylko emocja przekroczy swój moment szczytowego natężenia, nie może cię już więcej wciągnąć w swój wir; nie zareagujesz tak, jak dawniej. Wówczas można użyć mocy tego uczucia do przekopania ogródka lub innych prac. Ten sposób sterowania energią to moja praktyczna rada – tej wskazówki nie dostałem od moich nauczycieli. Bardzo przydatne jest wykorzystanie energii emocji do konkretnych zadań.

Jak uniknąć podążania za każdą przeszkadzającą emocję i zamiast tego używać ich w sposób pełen znaczenia?

Odpowiedź Lamy Ole:

Ciągle przychodzą mi do głowy nowe pomysły. W tej chwili myślę, że najbardziej sensowną metodą jest traktowanie przeszkadzających emocji jak półproduktów. Jeśli coś w piecu dopiero się rozgrzewa, jest nadal brudne lub nieudane, nie wyjmuj tego jeszcze. Zamiast tego poczekaj na doskonale wypalony, gotowy i piękny produkt.

Tak samo można radzić sobie z przeszkadzającymi emocjami. Zdajemy sobie sprawę, że złość jest wstępnym etapem doświadczenia mądrości podobnej zwierciadłu. Dlaczego mielibyśmy rezygnować z tego promiennego doświadczenia i odpłynąć na fali złości? To byłoby naprawdę głupie. Lepiej poczekać, aż jagody dojrzeją, bo inaczej wywołają ból brzucha. Jeśli naprawdę wiemy, że każda przeszkadzająca emocja jest nasieniem stanu oświecenia, to po prostu czekamy, aż owoc dojrzeje, zamiast zbierać go zbyt wcześnie.

Więc jeśli jesteś zły, możesz pomyśleć: „Jak tylko złość minie, mój umysł stanie się niezwykle przenikliwy, więc będę teraz cierpliwy”. A jeśli doświadczasz dumy, myślisz: „Wkrótce zobaczę świat jako niezmiernie bogaty”. Wtedy nie będziesz działał pod wpływem gniewu czy dumy. Jeśli doświadczasz właśnie silnego przywiązania, powiedz sobie: „Wkrótce będę umiał wszystko wyraźnie rozróżnić, więc nie zepsuję tego przez działanie już teraz”. Jeśli pojawiła się akurat zazdrość, możesz pomyśleć: „Wkrótce będę w stanie rozpoznać wiele powiązań między przeszłością a przyszłością, więc nie poddam się teraz emocjom i nie zrobię sceny”. Jeżeli czujesz się głupi, nie traktuj tego poważnie myśląc: „Nigdy się niczego nie nauczę”, ale zamiast tego poczekaj, aż chmury pomieszania ponownie się rozpłyną, a wtedy będziesz świecić jaśniej niż kiedykolwiek.

W ten sposób wszystko się dopełnia i pojawia się rozwój. Należy zdać sobie sprawę, że każda przeszkadzająca emocja jest w swojej prawdziwej naturze jedną z mądrości , a następnie poczekać, aż ta mądrość się ujawni.

Jakie jest antidotum na przeszkadzające emocje?

Odpowiedź Lamy Ole:

Jeśli naszym największym problemem jest gniew, powinniśmy z pełną mocą starać się życzyć wszystkim wszystkiego dobrego i rozwijać współczucie.

Gdy najsilniejszym problemem jest przywiązanie, należy zawsze pamiętać, że wszystko jest nietrwałe, że po śmierci nie będziemy mogli niczego ze sobą zabrać. Dlatego zamiast lgnąć do rzeczy i ludzi powinniśmy pozwolić wszystkim istotom uczestniczyć w naszej radości.

W przypadku pomieszania należy spocząć w tym, co jest – wyjść poza koncepcje i po prostu spocząć we własnym centrum.

Jeżeli najsilniejszą przeszkadzającą emocją jest duma, najlepszym antidotum jest uświadomienie sobie, że wszystko jest złożone z warunków, a potem ponownie się rozpada.

A to jeśli zazdrość jest najmocniejsza, trzeba przejść w pełni przez całe to doświadczenie, aby zobaczyć, że tak naprawdę jest ono jak strumień świadomości, jak strumień wody w oceanie.

Jak mogę wzmocnić pewność siebie?

Odpowiedź Lamy Ole:

Ważne jest wkładanie energii w rozwiązywanie problemów, a nie tylko w myślenie o nich. Dotyczy to również chorób – choroba nie minie szybciej, gdy będziesz ciągle o niej myślał.

Gdy sytuacja staje się trudna lub zachorujesz, dobrze jest skupić całą energię na celu – to znaczy na rozwiązaniu problemu, czy powrocie do zdrowia. Twój umysł nie powinien rozwodzić się nad problemami. Wtedy przejdziesz przez daną sytuację w najlepszy sposób, a karma się rozpuści.

Po prostu głupio jest nie walczyć z czymś, z czym trzeba walczyć! Jeżeli jednak karma nadal się nie rozpuszcza, obserwuj, co się tam pojawia. Tak naprawdę, już w chwili pojawienia się depresji, choroby lub innych trudności, pierwotna przyczyna znika. Wtedy jest tylko kwestią czasu, kiedy zostanie usunięta negatywna karma – a razem z nią skutki. I tu należy zrobić wszystko co możliwe z ciałem, mową i umysłem. Niebuddyści starają się unikać trudności, gdy tylko mogą i zamiast tego chcą nieustannie doświadczać czegoś pięknego. Dlatego ich życie to pasmo wzlotów i upadków.

Wszystkie “jazdy”, których doświadczasz, są jak obrazy w lustrze. Za wszystkim, co się dzieje – za każdym grymasem, za każdym diabłem – kryje się przejrzyste lustro, które się nie zmienia. To jest twoja natura Buddy! Dlatego podczas pokonywania trudności na drodze staraj się działać tak normalnie i sensownie, jak to tylko możliwe. Wtedy każde twoje działanie będzie miało długotrwałe rezultaty i wielką moc. Pracuj z takim nastawieniem: „Jestem Buddą, który po prostu jeszcze tego nie rozpoznał”.

Co możemy zrobić, aby przeciwdziałać dumie?

Odpowiedź Lamy Ole:

Jest tylko jeden sposób: przekształcić dumę wyłączającą we włączającą. Oznacza to, że zamiast oznajmiać: „Jaki jestem wspaniały!”, myślimy: „Jacy my wszyscy jesteśmy wspaniali!”.

Życie bardzo się komplikuje, jeśli uważasz, że jesteś lepszy od innych. Zawsze znajdujesz się w złym towarzystwie, działasz zgodnie z tym poglądem i wszystko wszystkim utrudniasz. Jeżeli jednak jest na odwrót i sądzisz, że wszyscy jesteśmy wspaniali – to zawsze pozostajesz na wygranej pozycji. Możesz uczyć się od każdego i być naprawdę pożytecznym tu i teraz, dzięki swojemu umysłowi, myślom i działaniom. Dlatego zdecydowanie radzę każdemu z was, żebyście kształtowali swoje otoczenie na tyle pozytywnie, na ile to tylko możliwe. Nie podkreślajcie błędów i negatywności, lecz uczcie się dostrzegać wszędzie rzeczy piękne i interesujące. Wtedy po pewnym czasie pojawią się dobre doświadczenia i pozytywne myślenie z pełnym zaangażowaniem stanie się dla was łatwe.

Przeciwieństwem tego nastawienia jest typowa na przykład dla chińskich klasztorów „kultura doskonałego porządku dziobania”. Zgodnie z tym systemem istnieje siedem klas herbaty – ta w najwyższej szufladzie została zebrana przez certyfikowane dziewice podczas pełni księżyca, podczas gdy w dolnej jest trawa. Kiedy wchodzisz do klasztoru, mnich patrzy na ciebie i otwiera drugą szufladę od dołu. Każdy kto zbuduje taki system, będzie miał bardzo skomplikowane życie.

Co można zrobić, gdy nasz smutek z powodu czyjejś śmierci trwa zbyt długo?

Odpowiedź Lamy Ole:

Staraj się jak najszybciej przezwyciężyć smutek, ponieważ w żałobie nie przejawiasz nadmiaru. Zamiast opłakiwać zmarłych, lepiej jest zrobić kilka dobrych rzeczy w ich imieniu.

Można wziąć przykład z dawnych Germanów, którzy zbierali się trzy dni po czyjejś śmierci i pili obficie za szlachetne czyny zmarłego. W ten sposób żegnano tych, którzy odeszli.

Gdy umarli moi rodzice, pomogłem im dotrzeć do czystych krain, gdzie pozostają chronieni i mają się dobrze. Cały czas czuję, że tam są i robią dobre rzeczy. Pozwól odejść smutkowi; nikomu nie przynosi on korzyści.

Jeśli nie wyrazimy naszej złości, czy nie stłumimy jej tym samym i czy później nie przyniesie nam tak czy owak problemów?

Odpowiedź Lamy Ole:

W każdych okolicznościach złość musi przepłynąć przez nasz system: przez ciało i umysł. Jeśli zatrzymasz ją w sobie, rozchorujesz się. Jeśli jednak ją uzewnętrznisz, w niczym to nie pomoże. Gdy ktoś nie czuje się dość silny psychicznie, żeby się opanować, lepiej niech uda się do terapeuty i porozmawia z nim o swojej sytuacji.

Ktoś, kto ma silny umysł, wyjaśnia sobie sytuację w medytacji. Siada i odkrywa: „Gniewu nie było pięć minut temu i za dziesięć minut też go nie będzie. A jeśli w ciągu następnego kwadransa dam się porwać temu uczuciu, będę miał tylko problemy”. Trzymamy się tego właściwego nastawienia tak mocno, jak tonący trzyma się kłody drewna.

Jeżeli gniew pojawił się już w naszym umyśle, a umysł to zrozumiał i potem gniew się z powrotem w nim rozpłynął – i nie chwytamy się tego uczucia ani niczego nie blokujemy – następnym razem nie będziemy już traktować go tak poważnie. Za kolejnym zaś gniew w ogóle pojawi się w rozrzedzonej formie, a któregoś dnia wcale nie wróci. Ta emocja żyje tylko dzięki energii, którą w nią wkładamy.

Jeśli nie traktujemy gniewu poważnie, lecz postrzegamy przeżywanie go jak program w telewizji, myśląc: „Wczoraj był sentymentalny film, a jutro może będzie horror, to gniew nie będzie nam przeszkadzać. Emocje stają się trudne wtedy, gdy utożsamiamy się z filmami, które wyświetlają się w naszym umyśle. Zarówno dobre jak i złe zawsze dobiegną przecież końca, a w sposób trwały istnieje tylko klarowność przestrzeni, w której emocje przychodzą i odchodzą – to, co jest ich świadome, to co je przeżywa.

Jestem psychoterapeutą i zwykle mówię wściekłym, zablokowanym ludziom, aby wyładowali swój gniew. Czy odradzałbyś to w każdym przypadku?

Odpowiedź Lamy Ole:

Zdecydowanie obstaję przy swoim zdaniu, że nie powinniśmy tego robić. Zwyczajny umysł działa w sposób nawykowy. Jeśli dziś raz pozwolisz sobie na złość, jutro to uczucie odwiedzi cię dwa razy. A pojutrze będziesz samotny, ponieważ nasze otoczenie nie lubi gniewnych ludzi.

Stworzyliśmy już całe pokolenie singli, ponieważ każdy zbyt poważnie traktuje własne jazdy i emocje – masa osób uważa je za bardzo istotne i znaczące. Podchodziłbym do tego raczej zgodnie z nauką Buddy, który mówił, że lepiej jest traktować złość jako żenującego, nieprzyjemnego i nieco nachalnego klienta. Nie wkładajmy w ogóle w złość energii – również za każdym kolejnym razem, kiedy będzie powracać.

Ważne jest usunięcie warunków, które mogą wywołać gniew. Pamiętaj, że gniewu nie było wcześniej, nie będzie go później, a jeśli wybuchniesz nim teraz, przyniesie to potem wiele cierpienia.

Nie bądź dramatyczny i zachowaj zimną krew. Następnie przepracuj to i wewnętrznie pozwól trudnościom odejść podczas medytacji.

Dobrze jest również wiedzieć, że buddyzm zaczyna się tam, gdzie kończy się psychologia. Niektórzy na buddyjskiej ścieżce potrzebują dobrego psychologa i to jest w porządku. A jeśli osiągnąłeś poziom, na którym możesz stać murem za samym sobą i swoją wizją świata, po prostu pozwalaj zjawiskom przemijać, nie wkładaj w nie energii.

Jeśli komuś bardzo przeszkadza zachowanie innej osoby, jak można sobie z tym poradzić, nie wpadając w złość?

Odpowiedź Lamy Ole:

Kiedy złość jest wywołana przez nawyki, ważne jest, aby być świadomym tego, co się dzieje. Ogólnie rzecz biorąc, nie jestem przeciwny zdecydowanej interwencji w trudnych sytuacjach, o ile robiąc to, nie wykluczasz innych osób ze swoich dobrych życzeń!

Nie możesz oddzielić się od innych, mówiąc: „Ludzkość jest tam, a ja jestem tu”. Zamiast tego wnieś do sytuacji coś pozytywnego i pracuj z tym. Wtedy będziesz iść do przodu. Oczywiście powinieneś dać innym znać, jeśli coś ci nie odpowiada w ich postępowaniu, w przeciwnym razie staniesz się neurotyczny. Zwróć im na to po prostu uwagę w kontrolowany, przyjazny sposób.

Jeśli jest więc coś, co bardzo ci przeszkadza – jeżeli na przykład widzisz, że twój związek z chłopakiem dobiega końca, ponieważ on zawsze zostawia skarpetki na stole, kiedy właśnie zamierzacie coś zjeść – pamiętaj, że on nie robi tego, żeby cię drażnić, lecz ponieważ nie umie postępować inaczej, bo jest na przykład źle wychowany. Mówisz mu, że to ci przeszkadza i że to niszczy wasz związek. Jeśli on się zmieni, będzie to dowód prawdziwej miłości. Jeżeli natomiast dalej będzie się tak zachowywał, możesz użyć energii swojego gniewu do nagromadzenia tyle siły, ile potrzebujesz, aby odejść.

Na dłuższą metę nie należy jednak robić z siebie męczennika. Podam przykład: pewne małżeństwo mieszkało razem przez długi czas i co niedziela jadało bułki. Mąż zjadał górną połowę, a żona dolną. Zawsze czuli jednak oboje, że coś jest nie tak. Po dłuższym czasie zdali sobie sprawę, że w rzeczywistości mężczyzna chciał zjeść dolną połowę, a kobieta górną.

Nie jest dobrze, gdy ktoś jest tak delikatny, że nie może nawet porozmawiać z innymi ludźmi. Lepiej jest znaleźć skuteczny sposób komunikacji i przy jego pomocy podtrzymywać wzajemny kontakt.

Zrozumiałem, że możemy używać przemocy, jeśli jest taka konieczność, lecz powinniśmy to robić bez gniewu?

Odpowiedź Lamy Ole:

Tak, dokładnie. Na przykład, jeśli ludzie bardzo przeszkadzają na moich wykładach, to osobiście ich wyprowadzam. Dopóki nie jesteśmy gniewni, a jedynie robimy to co konieczne, to jest to całkowicie w porządku. 

Czasami trzeba po prostu podjąć drastyczne kroki. Jeśli w naszych krajach żyć będą tylko lenie, którzy niczego nie ryzykują, zawsze odwracają jedynie wzrok i nie biorą na siebie żadnej odpowiedzialności to nasza kultura po jakimś czasie upadnie.

Jeśli musimy użyć przemocy to powinno się to odbyć bez emocji. Wręcz przeciwnie, konieczne jest by towarzyszyło temu współczucie. Powinniśmy pracować jak lekarz, który wie, że jeśli nie zrobi operacji teraz to później będzie tylko więcej cierpienia i trudności. Naszym celem musi być pożytek dla innych.  

Podam tutaj śmieszny przykład. Moja mama miała ok. 1,5 metra wzrostu i była z pokolenia, które nie brało witamin, ale była też nauczycielką WFu. Mieliśmy domek letniskowy w Danii blisko łąki, na której pasły się konie. Kiedyś, gdy miałem pięć lat stałem zwrócony tyłem do płotu. Byłem zatopiony w myślach i głaskałem konia, którego pysk był nad moim ramieniem. Kiedy moja matka zobaczyła, że koń nagle położył uszy po sobie, zrobił się agresywny i pokazał zęby, przeskoczyła przez płot, który był tak wysoki jak ona sama i z całej siły uderzyła go w brzuch – dokładnie wtedy, gdy ten już prawie mnie ugryzł. Koń podskoczył na prawie metr w górę. Moja mama nie była zła na konia, po prostu chciała, żebym dalej miał dwie ręce.

W takich sytuacjach doświadczamy zupełnie nowego wymiaru, wszystko rozgrywa się jak w zwolnionym tempie. Działamy bardzo precyzyjnie i zazwyczaj odnosimy sukces bez zbytniego ranienia przeciwnika.

Czy są sytuacje, w których musimy zadziałać w sposób, który wygląda na gniewny, żeby osiągnąć coś dobrego?

Odpowiedź Lamy Ole:

Jeśli ktoś działa w gniewie to rezultatem nie może być miłość, pokój i harmonia. Gniew jest toksyczny. Ego myśli, że musi działać gniewnie, tylko wtedy, gdy nie ufa samo sobie.

O wiele bardziej efektywne są działania wolne od gniewu. Jeśli postępujemy w sposób współczujący, to te działania będą lepsze i silniejsze. Wtedy jesteśmy bardziej harmonijni; widzimy dokładnie to, co jest i otrzymujemy rezultaty. Na zewnątrz możemy przyjąć mocny, gniewny wygląd, lecz wewnętrznie musimy być wolni od gniewu.

Wielu młodych ludzi prosi mnie o zaświadczenie, że nie mogą zostać żołnierzami, ponieważ są buddystami. Nie mogę tego poprzeć; sam byłem żołnierzem. Jeśli nie będzie żołnierzy, kto będzie chronić nasze społeczeństwa i naszą wolność? Tak naprawdę cieszymy się naszą wolnością tylko dlatego, że mieliśmy wystarczająco wielu żołnierzy. Zdecydowanie można być buddystą i jednocześnie bronić swojego kraju. Nie wolno tylko wpadać w gniew, gdy się to robi.

Czasami udaje mi się całkiem dobrze zwalczyć gniew, lecz często to uczucie zamienia się w głęboki smutek. Co to oznacza?

Odpowiedź Lamy Ole:

To znak głębokiego oczyszczenia. Wskoczyliśmy w to z ogromnym zainteresowaniem i wielką otwartością. Poszliśmy ścieżką Buddy i zobaczyliśmy, że istnieje cierpienie, że ma ono przyczynę i może dobiec końca.

Jesteśmy głęboko zainteresowani położeniem kresu cierpieniu. I im więcej energii, otwartości i zaufania wkładamy w praktykę, tym więcej wyzwań się pojawi. Może dojść do sytuacji, w których rozwijając się będziemy musieli wiele w sobie przepracować – wtedy lepiej jest ograniczyć kontakt z innymi. Dlatego mamy odosobnienia. Przeprowadzając je możemy wyłożyć wszystko na stół bez ciągłej krytyki z zewnątrz. Możemy w ciszy przejść przez wiele wewnętrznych procesów. Najlepiej jest to robić z nauczycielem lub na odosobnieniu grupowym. Gdy trudności przeminą, wychodzimy i znów wracamy do życia społecznego.

Powinniśmy i potrafimy zrozumieć, że umysłu nie da się zniszczyć. Wszystkie nasze pojawiające się od wewnątrz trudności są oczyszczeniem. W tych przypadkach możemy naprawdę być pewni trzech rzeczy – nie przerosną nas one, czegoś się z nich nauczymy i za każdym razem czegoś niepotrzebnego się pozbędziemy.

Ważne jest powtarzanie wielu mantr, wielu KARMAPA CZIENNO i pozostanie skoncentrowanym. Powinniśmy też pomyśleć o pustości zjawisk: wszystko się pojawia, zmienia i znów rozpuszcza, a rzeczy nie są tak prawdziwe, jak byśmy chcieli. Ego lubi się ukrywać w dramatyzowaniu procesu oczyszczenia. Kiedy medytujemy, kanały energii się otwierają i doświadczamy oczyszczenia, ale później wracamy do pracy. Nie dajmy się zbytnio wciągnąć w dramaty.

Jak przeszkadzające emocje przekształcają się w mądrości Buddy i co oznaczają te mądrości?

Odpowiedź Lamy Ole:

Kiedy obserwujemy przeszkadzające emocje, bardzo ważny jest nasz pogląd. Kiedy patrzymy na zjawiska z perspektywy orła, wszystko jest mądrością, a jeśli z perspektywy kreta, wszystko jest przeszkadzającą emocją. Tylko niewielu ludzi obserwuje uczucia z perspektywy orła, większość natomiast gubi się wśród złości, zazdrości itd. Lecz jeśli nie będziemy odpowiadać na te emocje, jeśli po prostu pozwolimy im pojawiać się w umyśle i znów się w nim rozpuszczać, wtedy wyłoni się zupełnie nowy wymiar, całkowicie nowe doświadczenie – węgiel przekształci się w diament. 

Gdy złość się rozpuszcza, pojawia się mądrość podobna zwierciadłu – pokazująca, jak lustro, wszystko takim, jakie jest. Widzimy rzeczy i rozpoznajemy je dokładnie takimi, jakie są. Nie musimy niczego dodawać ani usuwać. Ta zdolność widzenia rzeczy jasno i przejrzyście porównywana jest do przejrzystości diamentu. 

W przypadku dumy mamy szansę przekształcenia dumy wyłączającej – czyli myślenia “Jestem lepszy niż ty!” – w dumę włączającą, dzięki myśleniu: “Wszyscy jesteśmy wspaniali”. A gdy duma rozpuszcza się z powrotem w umyśle, nagle rozpoznajemy, że wszystko złożone jest z wielu uwarunkowań. Nic nie pojawia się samo z siebie, wszystko jest zależne od siebie nawzajem. Nazywa się to mądrością równoważącą, ponieważ wszystko ma posmak tego samego bogactwa – jak klejnoty, które promieniują same z siebie. 

Jak poradzić sobie z przywiązaniem?

Odpowiedź Lamy Ole:

Budda podał dwie różne rady dotyczące przywiązania, a Karmapa dodał do tego jeszcze jeden szczególny środek zaradczy. Na najwyższym, absolutnym poziomie – w tantrze matczynej – Budda doradza przede wszystkim pracę z fazą rozpuszczenia. To oznacza, że robimy krótką fazę budowania w medytacji i potem spoczywamy przez dłuższy czas w fazie stopienia. Medytacja 8 Karmapy zawiera również specjalne środki do pracy z przywiązaniem.

Na praktycznym, codziennym poziomie oraz ludziom, których motywują przede wszystkim silne pożądanie i pragnienia, Budda doradza częste myślenie o nietrwałości, żebyśmy nie przywiązywali się zbytnio do świata zjawisk. Po drugie, powinniśmy dzielić się całym dobrem, którego doświadczamy, ze wszystkimi czującymi istotami, ponieważ ludzie pełni pożądania doświadczają wielu wspaniałych i bogatych wrażeń. Zawsze należy myśleć: “Chcę to pokazać wszystkim!”.

Jeśli w ten sposób będziemy korzystać ze wskazówek na wszystkich poziomach, to osiągniemy rezultaty. Najważniejsze jest zrozumienie, że myśli nie było wcześniej, a do jutra znikną i dlatego dzisiaj nie powinny nam przeszkadzać – są jak fale na oceanie, które przychodzą i odchodzą.