Co zrobić, jeżeli chcemy się rozejść w przyjaźni, ale partner trzyma się nas i nie chce puścić?

Odpowiedź Lamy Ole:

Najlepiej będzie skierować partnera w stronę medytacji. Wyjaśnij mu to tak: „Wszystko, co widzisz we mnie, jest niczym innym jak twoim własnym bogactwem. Możesz we mnie dostrzec dobre właściwości, ponieważ masz je już w sobie. A teraz pokażę ci, jak odkryć to całe bogactwo bez zajmowania się problemami, które masz ze mną”. Potem przekazujesz partnerowi medytację Trzech Świateł i radzisz mu, żeby się udał do najbliższego ośrodka buddyjskiego. To mu pomoże być niezależnym, a ty stopniowo odejdziesz, nie raniąc go.

Jeżeli partner nie jest zainteresowany medytacją, zwykle radzę rozejrzeć się za kimś fajnym, osobą, która byłaby zainteresowana zostaniem nowym partnerem na nasze miejsce. Jeżeli potrafimy to zrobić i zadziała, będzie to naprawdę bardzo pomocne. Ja sam prawie zawsze szukałem godnego następcy dla moich poprzednich dziewczyn, kogoś, kto zadba, żeby wszystko dobrze się ułożyło i żeby na końcu ona była szczęśliwa. Oczywiście nauczycielowi łatwiej jest to zrobić, ale możecie przynajmniej spróbować. Postaranie się, żeby nasi byli partnerzy czuli się najlepiej jak to tylko możliwe, to jest nasza odpowiedzialność.

Czasami trzeba powiedzieć drugiej osobie, że zachowuje się jak dziecko, że tracisz do niej szacunek i że lepiej będzie się rozstać, żeby zapamiętać ją i wspólnie spędzony czas jak najlepiej. W takim przypadku naprawdę powinno się tak myśleć. Potem możemy doradzić partnerowi czy partnerce, żeby byli niezależni i stanęli na własnych nogach. Możemy nawet zostawić otwartą możliwość, by dać temu związkowi drugą szansę. 

Jeżeli partner popada w gniew i traci kontrolę, lepiej będzie odejść niż zniżać się do jego poziomu. To samo dotyczy rozmowy, gdy druga strona krzyczy, a ty też zaczynasz podnosić głos – cokolwiek by się nie działo, wtedy przegrywasz. W takim przypadku należy właśnie mówić bardzo cicho, tak, żeby druga strona przestała wrzeszczeć i mogła cię usłyszeć. Krzyk jest głupi, niezależnie od sytuacji. Gdy partner robi się agresywny, zadzwoń na policję. Mamy niesamowity system społeczny, który zajmuje się takimi sprawami. Idzie na to połowa twoich podatków, więc można z niego korzystać z czystym sumieniem.

Kiedy rodzice się rozstają, z którym z nich powinny zostać dzieci?

Odpowiedź Lamy Ole:

W ludzkim ciele odradzasz się jako kobieta, jeżeli masz silniejszy związek z ojcem, a jako mężczyzna, gdy masz silniejszy związek z matką. To znaczy, że dziewczynki czują mocniejsze przyciąganie do ojca, a chłopcy do matki. Na przestrzeni życia może się to zmieniać z powodu innego rodzaju karmy. Uważam, że najprostsze rozwiązanie jest takie, żeby dzieci zamieszkały z tym rodzicem, który znalazł nowego partnera mającego dobry związek z tymi dziećmi. Szczególnie sprawdza się to, gdy jedno z rodziców nie ma nowego partnera. Rodzina jest z całą pewnością lepsza niż samotny rodzic, chyba że związek z tym rodzicem jest wyjątkowo silny.

W większości przypadków polecam stworzenie poszerzonej rodziny, na przykład tak, jak to robią Nepalczycy. W ich kulturze poprzedni partnerzy i ich nowi partnerzy tworzą dwie rodziny w jednej, gdzie dzieci mogą utrzymać dobry związek z obojgiem rodziców. W tej sytuacji ważne jest, żeby poprzedni partnerzy nie czuli gniewu do siebie, z powodu porzucenia. Obie strony powinny być zadowolone, kiedy się rozstają. 

Dlaczego rozstania są tak bolesne?

Odpowiedź Lamy Ole:

Przeważnie myślimy o przestrzeni jako o czymś, co nas dzieli – jako o dystansie, ogromnej nicości między nami. W tym przypadku logiczne jest doświadczanie oddzielenia jako czegoś nieprzyjemnego. Radzę ci zmienić postrzeganie przestrzeni.

Buddyści postrzegają przestrzeń jako pojemnik. Ilustruje to prosty eksperyment: wyobraź sobie, że masz oczy nie z przodu głowy, ale na plecach. Wówczas zauważyłbyś, że za tobą zawsze jest o wiele więcej przestrzeni niż między tobą a innymi. Przestrzeń rozszerza się wokół ciebie o lata świetlne, bez ograniczeń i we wszystkich kierunkach. A jeśli nie tylko postrzegasz przestrzeń między sobą a innymi, ale doświadczasz również przestrzeni wokół siebie, to nie ma już między wami oddzielenia. Przestrzeń to pojemnik, który zawiera w środku i ciebie, i innych.

Ja sam tak pracuję z moimi uczniami, z naszymi ośrodkami i ze wszystkim, z czym jestem związany. Od czasu do czasu wizualizuję krajobrazy i miasta tak, jakby były na mapie przede mną. Widzę te lokalizacje wokół siebie. Nie widzę dokładnie, co robią ludzie, ale czuję wibracje i wiem, czego doświadczają. W ten sposób wykorzystuję przestrzeń. Przestrzeń łączy. Przestrzeń jest informacją.

Co mówi buddyzm o wierności w partnerstwie?

Odpowiedź Lamy Ole:

Przede wszystkim ważne jest zrozumienie, że Budda nie jest bogiem stwórcą ani gniewnym bogiem, który grozi nam palcem z jakimś moralnym osądem. Budda po prostu życzy nam dobrze – żebyśmy żyli, umierali i odradzali się lepiej, oraz żebyśmy się rozwijali. Generalnie Budda trzyma się z dala od sypialni swoich uczniów i jest to bardzo mądre.

W tych kwestiach ludzie bardzo się różnią. Z kulturowego punktu widzenia istnieje wiele podejść do wierności. Na Zachodzie dominuje model 1+1: jeden mężczyzna z jedną kobietą, jedna kobieta z jednym mężczyzną, plus kilkoro dzieci. Ten model zbudował najbardziej solidne, zachodnie społeczeństwa. I rzeczywiście wygląda na to, że najlepiej pasuje on większości ludzi. Ale często ten schemat może okazać się trochę zbyt ciasny. Pojawia się zbyt dużo presji i zbyt wiele oczekiwań; presja jak w szybkowarze. W innych krajach praktykowana jest poligamia, w której mężczyzna ma różne partnerki. Ale są też kraje, takie jak Tybet, w których to kobiety mają po kilku partnerów.

Na Grenlandii zasady gościnności wymagają, aby gospodarz pozwolił gościowi spędzić noc ze swoją żoną. To dlatego, że gość często podróżował w śniegu przez kilka tygodni, podczas gdy mąż cały czas jest blisko kobiety. Oczywiście wszystko pod warunkiem, że żona się na to zgadza.

Z kolei w krajach arabskich kobiety muszą zakrywać swoje ciała, ponieważ mężczyźni nie chcą, aby inni ludzie widzieli, jakie są piękne lub brzydkie. Niestety, w rezultacie kobiety mają mocno ograniczone ruchy i wydarza się wiele wypadków drogowych, ponieważ słabo widzą.

Między tymi modelami wolności i ograniczeń jednostki znajdują swoją ścieżkę. W dużej mierze zależy to od karmy. W większości przypadków prawdopodobnie mamy najsilniejszą karmę z jednym lub dwoma partnerami, z którymi byliśmy już razem w poprzednich wcieleniach.

Kazirodztwo jest jedyną rzeczą, której Budda zdecydowanie się sprzeciwia. W tej kwestii absolutnie nie ma wątpliwości. Ale poza tym, będąc buddystą można dobrze żyć w prawie każdym społeczeństwie bez popadania w kłopoty. Związek seksualny, który nie powoduje cierpienia, to dobry związek seksualny.

Natomiast z chwilą pojawienia się dzieci pojawia się prawdziwa odpowiedzialność. Sprowadziliśmy na świat istoty zależne od nas. W takim przypadku powinniśmy starać się być dobrą rodziną lub przynajmniej mieć ze sobą dobre relacje.

Co jest lepsze, długoterminowy związek czy dużo przelotnych znajomości?

Odpowiedź Lamy Ole:

Na ten temat jest wiele różnych opinii. Na przykład Duńczycy mówią: „Po co unieszczęśliwiać jedną osobę, skoro możesz uszczęśliwić wielu ludzi?”. To była dobra opcja przed pojawieniem się AIDS. Wraz z AIDS dni łatwej i radosnej miłości odeszły do przeszłości. Od tego czasu jest to bardziej ryzykowne i powinniśmy uważać i zabezpieczać się.

Trzeba też się starać, żeby nie łamać zbyt wielu serc. Rozumiem przez to, że od razu należy wysyłać wyraźne sygnały. Jeśli chcesz tylko krótkiej znajomości, bądź szczery od samego początku – nie obciążaj się fałszywymi obietnicami lub innymi nieprzyjemnymi sytuacjami. Miłość powinna być źródłem radości, a nie trudności.

Czy powinniśmy świadomie unikać idei i pojęć, czy raczej traktować je jako narzędzia?

Odpowiedź Lamy Ole:

Z jednej strony nie unikałbym koncepcji, gdyż mogą być użyteczne, z drugiej natomiast pamiętałbym zawsze, że wszystkie są tylko snem. Nie było ich wczoraj i nie będzie ich jutro. Wiemy więc, że pojęcia są obrazami w zwierciadle, ale nie samym zwierciadłem. Prawda i mądrość przestrzeni samej w sobie jest pełna głębokiego znaczenia. Pojawia się w wibracji każdego atomu i jest bardziej rzeczywista, niż wszelkie pojęcia, idee i myśli – a my jesteśmy częścią tej przestrzeni.

Tak naprawdę możemy działać bardziej efektywnie, gdy przestaniemy ciągle pytać „Dlaczego?” i „Po co?”. Duża część naszej codziennej aktywności mentalnej przypomina zamach stanu w republice bananowej, kiedy to zaledwie dwa lub trzy aspekty promiennego klejnotu, jakim jest nasz umysł, próbują zdominować wszystko dookoła. Cały wachlarz naszych umiejętności – zdolności matematyczne, literackie i inne doskonałe właściwości – zostaje nagle zdominowany przez intelekt, dumę, oczekiwania, strach i temu podobne.

Warto to rozpuścić, żeby nasze moce mogły się w pełni przejawiać, gdy są użyteczne i zanikać, gdy już ich nie potrzebujemy. Ma to głębokie znaczenie. W pracy ta czy inna umiejętność może nam się bardzo przydawać, a gdy nie jest już potrzebna, poświęcamy czas na coś innego – zakochujemy się, cieszymy się pięknem przyrody lub odkrywamy, jak bardzo ekscytujące jest „tu i teraz”. Jeżeli natomiast zawsze kurczowo czepiamy się wszystkiego i nie spoczywamy w chwili, stajemy się neurotyczni.

Powinniśmy rozwijać umysł zgodnie z zasadą “zarówno to, jak i tamto”. Starajcie się robić zawsze to, co pojawia się przed waszym nosem, bez rozproszenia. To jest prawdziwa wolność.

W jaki sposób mądrość podobna zwierciadłu wyraża się w życiu codziennym?

Odpowiedź Lamy Ole:

Bądź spokojny. Spocznij w swoim centrum i obserwuj, jak światy pojawiają się i ponownie rozpuszczają. Zachowuj się jak „głupiec na wzgórzu”, jak śpiewał Paul McCartney. Wiesz, że nie musisz się angażować we wszystko. Rzeczy przychodzą i odchodzą – nie było ich wcześniej i nie będzie ich później. Jednocześnie zachowujesz całkowitą jasność i świadomość tego, co się dzieje. I oczywiście powinieneś być gotów podzielić się tym doświadczeniem z innymi, przekazać im je. W dzisiejszych tym, co liczy się najbardziej jako mądrość podobna zwierciadłu, jest zachowywanie spokoju w każdej sytuacji.

Jak pozbyć się złych nawyków?

Odpowiedź Lamy Ole:

Pierwszym filarem naszego rozwoju jest w tym przypadku informacjamusisz zrozumieć swoją sytuację i wiedzieć, dokąd chcesz iść. Drugi to medytacja – oznacza ona tworzenie przestrzeni, w której umysł może zamanifestować swoją promienną moc i odciąć się od tego, co zbędne. Trzecim filarem jest natomiast utrzymywanie poglądu podjęcie decyzji, że bez względu na wszystko nie popełnisz więcej tego samego błędu.

Możesz obserwować swój umysł w taki sam sposób, jak wtedy, gdy uświadamiasz sobie, że zbliżasz się do jeziora, gdy widzisz kaczki, nim jeszcze zobaczysz samą wodę. Przyglądając się uważnie pewnym emocjom i tendencjom, można sprawdzać swój umysł. Zobaczyć, jak daleko już doszedłeś, na ile wciąż lgnie on do tego czy innego pojęcia, ile wolnej przestrzeni już masz.

Jak zrozumieć to, że świat jest odbiciem naszego własnego umysłu?

Odpowiedź Lamy Ole:

Wydarzy się to dzięki nauczycielowi – wewnętrznemu i tajemnemu. Na początku koncentrujemy się na włączeniu nauk Buddy w codzienne doświadczenia. Na wszystko próbujemy znaleźć natychmiastowe wyjaśnienie. Na zewnętrznym poziomie myślimy: „To się wydarza dlatego, że wcześniej stało się to czy tamto”; na poziomie wewnętrznym: „Postrzegam tę sytuację tak a nie inaczej, ponieważ w tej chwili jestem w takim czy innym nastroju”. W ten sposób mądrość nigdy nas nie opuszcza; działa jak lustro odbijające wszystko od wewnątrz i na zewnątrz. Z czasem rozpoznanie się pogłębia i staje się coraz bardziej autentyczne.

W końcu wszystko spotyka się w jednym punkcie. Każdy moment zamienia się w doświadczenie „Aha!” i „Tak, oczywiście!”. Pojawia się coś, co nazywamy „mądrością współpowstającą”. To wgląd, który przychodzi wraz z nabywanym doświadczeniem. Spontanicznie poznajemy jego znaczenie, nie będąc od niego oddzielonymi. Gdy nieustannie doświadczasz rzeczy w taki sposób, jesteś tam, gdzie powinieneś być.

Jak mogę rozwinąć i utrzymać pozytywną energię?

Odpowiedź Lamy Ole:

Nie zawsze jest to łatwe, szczególnie, gdy ciągle przydarzają ci się sytuacje, które ciągną cię w dół. Powinieneś czytać takie książki, jak „O naturze rzeczy” lub „Wielka Pieczęć”, aby być w ciągłym kontakcie z oświeconym poglądem. Zawsze pamiętaj, że świat, który cię otacza, jest Czystą Krainą i że wszyscy są buddami, bez względu na to, czy już to rozpoznali, czy nie.

Zacznij od poglądu, że najwyższa prawda jest najwyższą radością. Potem, na praktycznym poziomie, używaj medytacji, w których pozwalasz się pojawiać formom buddów, a następnie się z nimi stapiasz, stając się od nich nieoddzielnym. Robiąc to przez kilka minut dziennie, może nawet czekając na autobus lub metro, osiągniesz wiele pożytku. Kochając się z kimś, staraj się utrzymać przytomną świadomość i dbaj o szczęście partnerki lub partnera. Jest ogromna ilość takich możliwości – użyj ich!

Jak możemy sprawdzić, czy nasz umysł jest w danej chwili przejrzysty, a nie pełen pomieszania?

Odpowiedź Lamy Ole:

Możesz energicznie wypowiedzieć sylabę „Pei” i obserwować, jak zachowuje się twój umysł. Jeśli to, co miałeś w umyśle, wydaje się być rozrzucone w promieniu kilometra, to prawdopodobnie byłeś pomieszany. Jeśli natomiast doświadczasz jeszcze głębszej przejrzystości, jeszcze precyzyjniej widzisz to, co się wydarza, spoczywając w swoim centrum, to prawdopodobnie twój umysł jest jasny. To jest najwyższy poziom testowania.

Możesz też sprawdzić, jakbyś się czuł, gdyby w jednej chwili wszystko w twoim życiu wywróciło się do góry nogami – gdyby nagle wszystkie piękne kobiety się od ciebie odwróciły. Czego doświadczałby wtedy twój umysł? Jak by zareagował? W ten sposób możesz sprawdzić, ile z tego co postrzegasz, jest twoją własna projekcją. Możesz zobaczyć, czy naprawdę myślisz o szczęściu innych, czy też tylko biegasz za osobistymi mrzonkami.

Tak naprawdę lepiej jest nie dopuszczać do pojawienia się takiej dużej ilości myśli i pojęć. Próbuj doświadczać swoich myśli jako swobodnej gry umysłu, jako bogactwa i mocy. Nie pozwól, aby stały się łańcuchem, który więzi twoje ramiona lub nogi. Myśli są dobrymi sługami, ale trudnymi panami. Na oceanie pojawiają się fale, ale liczy się ocean sam w sobie.

Od czasu do czasu możesz sobie pozwolić na marzenie, aby zredukować stres, o ile jesteś świadomy, że to tylko marzenie. Ale jeśli zaczniesz wysyłać życzenia, aby się ziściło, wtedy pojawią się nadzieja i strach, a to już przestaje być miłe.

Jak sprawdzić, czy jesteśmy gotowi działać swobodnie, tu i teraz, bez odwoływania się do ogólnej moralności i przestrzegania innych konwenansów?

Odpowiedź Lamy Ole:

Gdy przeszkadzające emocje związane z określoną sytuacją już się nie pojawiają, działamy jak lekarz, który mówi: „Jeśli nie amputuję nogi, ten człowiek umrze”. Gdy widzimy sytuację dokładnie taką, jaka jest, gdy nasz umysł jest przejrzysty i nieosobisty oraz działamy dla pożytku istot bez przeszkadzających emocji, wówczas nie możemy się pomylić. Wówczas cokolwiek się wydarzy, będzie spowodowane karmą innych ludzi.

Jak sprawdzić, czy jesteśmy na właściwej ścieżce?

Odpowiedź Lamy Ole:

Za pomocą zewnętrznych i wewnętrznych znaków. Będąc na niewłaściwej ścieżce ciągle przyciągamy trudnych ludzi, których potem trudno jest nam się pozbyć. Mamy wtedy w sobie coś w rodzaju „zewnętrznego haka energii”, który trzyma przy nas takie osoby. Taka sama zasada zadziała, kiedy jesteśmy motywowani współczuciem, ale to musi być świadome. Wewnętrznym znakiem będzie wzmocnienie przeszkadzających emocji, takich jak zawiść, zazdrość, duma, pomieszanie itd.

Na poziomie zewnętrznym, jeśli jesteś na właściwej ścieżce, poczujesz, że przyciągasz przyjemne zjawiska. Na wewnętrznym, przeszkadzające emocje znikną i w twoim umyśle wyłoni się więcej przestrzeni i wolności.

Ale to umysł jest królem – to my sami decydujemy, co się wydarza. Będąc na trudnej ścieżce możemy podjąć decyzję: „Jestem bodhisattwą. Pomagam wszystkim istotom w ich bólu i oczyszczaniu ich cierpienia”. Z takim nastawieniem bezpiecznie przebrniemy przez wszystko. Pozostawimy ciężki bagaż w tyle i szybko wyjdziemy na prowadzenie.

Jeśli ktoś osiągnie oświecenie, to pozostaje w tym stanie na zawsze, czy będzie musiał osiągać je za każdym razem?

Odpowiedź Lamy Ole:

Kiedy osiągnie się wyzwolenie lub oświecenie, nie można już spaść z tego poziomu. Wyzwolenie to pierwszy krok, po którym nie doświadcza się już siebie samego jako ciała, które starzeje się, choruje i umiera, ani jako myśli i uczuć, które nieustannie przychodzą i odchodzą. Na tym poziomie wiemy, że nie jesteśmy tym lub tamtym i przestajemy doświadczać samego siebie jako tarczy strzeleckiej. Z tego poziomu nie można już spaść, ponieważ nie ma już koncepcji „ja” lub ego. Przedmiot, podmiot i działanie stapiają się w jedność, a doświadczający, to, czego doświadcza i samo doświadczenie doskonale się uzupełniają.

Z tego poziomu bezpieczeństwa podąża się do pełnego oświecenia. Podczas gdy wyzwolenie oznacza, że całkowicie pozbywamy się przeszkadzających uczuć, to na poziomie oświecenia odpadają nawet te najbardziej subtelne zasłony i sztywne koncepcje. Doświadczamy wtedy tego, co prawdziwe: natury umysłu, ponadczasowej i wszechobecnej. Stajemy się samym oceanem postrzegającym przychodzenie i odchodzenie fal jako swobodną grę, nieoddzielną od niego. W tym stanie poza skrajnościami i pojęciami materializmu, nihilizmu, egzystencjalizmu i tak dalej – kiedy nic nie jest w stanie więcej nami zachwiać i nie ma już cierpienia – stajemy się jak filiżanka kawy, która przestała drżeć, stała się całkowicie stabilna i jej powierzchnia wszystko odzwierciedla.

W tym stanie spotykają się wszystkie zdolności, właściwości i moce, i spontanicznie się wyrażają. Doświadczamy umysłu jako przejrzystego światła. Stajemy się jak człowiek oglądający panoramę ze szczytu góry. Jednocześnie znamy ścieżkę, którą weszliśmy na szczyt i możemy pomóc tym, z którymi mamy związki.

Stanów wyzwolenia i oświecenia nie należy porównywać z innymi stanami umysłu, takimi jak stan bogów i półbogów. W światach bogów przez niewyobrażalnie długi czas doświadcza się przyjemności, ale z tych światów spada się, kiedy tylko wyczerpią się dobre wrażenia, które doprowadziły do tego odrodzenia. Na tych poziomach w dalszym ciągu istnieje koncepcja ja, ego lub osoby – duszy czy atmana. Oświecenie to naprawdę wielka sprawa, trwająca wiecznie.

Chociaż często wydaje mi się, że coś naprawdę zrozumiałem, rzadko udaje mi się przełożyć to na praktykę. Czy masz na to jakąś radę?

Odpowiedź Lamy Ole:

Jeśli w każdej sytuacji dajesz z siebie to, co najlepsze, nie możesz się pomylić. Na przykład, gdy odkryjesz, że lepiej wbiegasz po schodach, kiedy nie palisz, po prostu mówisz sobie: „Od teraz nie palę!”. Jeżeli kilka dni później odwiedza cię przyjaciel z papierosem, którego zapach jest tak dobry, że się zaciągasz, ponownie mówisz sobie: „Właściwie to ja nie palę. W niczym mi to nie służy”. W taki sposób krok po kroku odwracasz się od nawyku.

Jeśli rzeczy łatwo wyprowadzają cię z równowagi, pomyśl sobie w takiej chwili: „Za każdym razem, kiedy się denerwuje, pakuję się w kłopoty. Nie chcę tego.” A jeśli ktoś szybko cię nuży, pomyśl: „Na szczęście muszę z nim spędzić tylko 10 minut, a on musi siebie znosić codziennie przez całą dobę. Biedak!”.